piątek, 15 czerwca 2012

Cwiczenia fizyczne - podstawa naszego zdrowia


Cwiczenia fizyczne podstawa naszego zdrowia.
Jest to prawda stara jak swiat, a mimo to zaniedbywana przez wiele osob. Mysle, ze nie mamy wpojonego nawyku od wczesnej mlodosci do wykonywania podstawowych cwiczen kazdego dnia i o kazdej porze. Nigdy nie jest zapozno. Ja szczesliwie spotkalam  bardzo sympatycznego pana Krzysztofa Szeme, ktory z pelnym wdziekiem i humorem uczyl jak prawidlowo  nalezy rozpoczynac kazdy dzien. Jestem zauroczona tym panem i jego wspanialym pokazem cwiczen i pozwolilam sobie skorzystac z jego porad i cwiczen.
Pragne podzielic sie tymi cwiczeniami - moze tez ktos jeszcze skrzysta.




Imperium ruchu - część 2. Pokaz ćwiczeń from SPZSŻ Poznań on Vimeo.

Link:
http://blog.siegnijpozdrowie.org/p/cwiczenia.html

poniedziałek, 11 czerwca 2012

O suplementach

Coraz więcej ludzi rozumie, że zdrowia nie mierzy się ilością zrealizowanych recept, ale odpowiednią dietą, stylem życia i suplementacją witaminami w dawkach opartych na synergistycznym działaniu ich składników. Coraz więcej ludzi nie chce zaakceptować, że ich zdrowie to źródło miliardowych dochodów i ogromny, globalny biznes.

http://znakiczasu.pl/szlachetne-zdrowie/162-czy-witaminy-sa-zabojcze-i-dla-kogo ?

Jak to jest z tymi suplementami?



"Obywatelu, nie łykaj bez sensu" - to tytuł artykułu Doroty Romanowskiej w obecne dostępnym Newsweeku - 23/2012, w którym czytamy: "Jeszcze do niedawna były uważane za rewelacyjne środki chroniące przed chorobami. Dziś okazuje się, że niektóre witaminy i minerały mogą przynieść więcej szkody niż pożytku". Dalej czytamy, że wiara w ozdrowieńczą moc suplementów okazuje się być całkowicie nieuzasadniona, oraz że witaminy i minerały połykane "dla zdrowia" mogą zwiększyć ryzyko wielu poważnych chorób.

I co o tym myśleć? Połykać "dla zdrowia" czy nie? Rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego, Jan Bondar, mówi: "Osoba, która normalnie się odżywia i prowadzi w miarę aktywny tryb życia, nie potrzebuje żadnych suplementów diety", a wybitny polski uczony, znawca fitoterapii, prof. Aleksandr Ożarowski twierdził, że jesteśmy skazani na suplementację, bo "gdybyśmy chcieli uzyskać niezbędne dawki witamin i biopierwiastków ze spożywanych owoców, warzyw i zbóż, musielibyśmy zjadać je w takich ilościach, że nasz przewód pokarmowy by temu nie podołał. O zaspokojeniu potrzeb na witaminy i biopierwiastki w sposób naturalny można by myśleć tylko wtedy, gdybyśmy mogli zjadać owoce natychmiast po ich zerwaniu, warzywa po wykopaniu z ziemi. Te kupione na targu czy w sklepie przeszły rozmaite operacje: były sortowane, przechowywane, transportowane, znów przechowywane w sklepie, często wystawione na działanie słońca. Po przyniesieniu do domu też je przechowujemy przeważnie w lodowce, obieramy, kroimy, gotujemy, a każda taka operacja niszczy pewną część witamin. I tak np. świeży zielony groszek po ugotowaniu traci 56 proc. witaminy C, jeśli był uprzednio mrożony 83 proc., a jeśli był w puszce 94 proc. Warzywa i owoce sterylizowane w słojach lub puszkach tracą 39 proc. witaminy A i 69 proc. witaminy B1" (Skazani na suplementację - rozmowa z prof. Aleksandrem Ożarowskim na łamach miesięcznika "Moje zdrowie").

I komu tu wierzyć?? O jakich suplementach mowa? Syntetycznych czy naturalnych? Czy któreś z nich rzeczywiście szkodzą, a któreś pomagają? Jaki stosunek mieć na przykład do takich artykułów: http://znakiczasu.pl/szlachetne-zdrowie/162-czy-witaminy-sa-zabojcze-i-dla-kogo ?

Więc przede wszystkim, dbajmy należycie o zdrowie - ruszajmy się każdego dnia, i właściwie - zdrowo się odżywiajmy. Unikajmy tego, o czym powszechnie wiadomo, że szkodzi, a z umiarem korzystajmy z tego, co przyniesie korzyści naszemu organizmowi. Myślmy o tym, co wkładamy do koszyka podczas zakupów, potem do garnka, na talerz i wreszcie do ust. Poza tym, na pewno nie łykajmy syntetycznych suplementów, bo to jest bez sensu. Stosunkowo dużo dowodów wskazuje na to, że witaminy syntetyczne nie działają tak jak można by od nich oczekiwać...np. wchłaniają się do organizmu z trudnością, przeciążają nerki i wątrobę. Jeśli już, to bierzmy tylko suplementy naturalne, czyli połykajmy z sensem.

Autor: SPZSŻ Poznań
Agata Radosh

czwartek, 2 lutego 2012

Miłość szczęśliwa - Wislawa Szymborska




Nagrobek


Tu leży staroświecka jak przecinek
autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek
raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
nie należał do żadnej z literackich grup.
Ale też nic lepszego nie ma na mogile
oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy.
Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy
i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę.

Nasza Wislawa Szymborska nie żyje!
2 luty - poranek, mroźny - mróz zapanoszył się na dobre, a tyle ciepłych, gorących słów w eterze pod adresem - WISLAWY SZYMBORSKIEJ!
To nasza duma narodowa, nagrodzona za swoją twórczość nagrodą Nobla.
Tyle gorących słów wznosi się za Nią w przestworza i podąża wraz z Jej odejściem.
Pozostawiła po sobie bogatą spuściznę - jako nasz skarb narodowy.
Będzie nam Jej bardzo brakowało!

Miłość szczęśliwa


Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
czy to poważne, czy to pożyteczne -
co świat ma z dwojga ludzi,
którzy nie widzą świata?

Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
że tak stać się musiało – w nagrodę za co? za nic;
światło pada znikąd -
dlaczego właśnie na tych, a nie innych?
Czy to obraża sprawiedliwość? Tak.
Czy narusza troskliwie piętrzone zasady,
strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.

Spójrzcie na tych szczęśliwych:
gdyby się chociaż maskowali trochę,
udawali zgnębienie krzepiąc tym przyjaciół!
Słuchajcie, jak się śmieją – obraźliwie.
Jakim językiem mówią – zrozumiałym na pozór.
A te ich ceremonie, ceregiele,
wymyślne obowiązki względem siebie -
wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!

Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
gdyby ich przykład dał się naśladować.
Na co liczyć by mogły religie, poezje,
o czym by pamiętano, czego zaniechano,
kto by chciał zostać w kręgu.


Miłość szczęśliwa. Czy to jest konieczne?
Takt i rozsądek każą milczeć o niej
jak o skandalu z wysokich sfer Życia.
Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy.
Przenigdy nie zdołałaby zaludnić ziemi,
zdarza się przecież rzadko.

Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
twierdzą, że nigdy nie ma miłości szczęśliwej.

Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.

(Z tomiku „Wszelki wypadek”, 1972)



Więcej poezji Wislawy: tutaj

wtorek, 24 stycznia 2012

Dobra nowina - radio na fali

Już od dzisiaj i w każdy wtorek Radio Na Fali i nasza kochana Ewcia.
Szczegóły tutaj:

http://surowadieta.blogspot.com/2012/01/wtorkowe-audycje-na-radiu-na-fali.html

Pogaduszki przy herbatce

Mój blog "Pogaduszki przy herbatce": http://maria-pogaduszki.blogspot.com/
jak widać wygląda jak po trzęsieniu ziemi. Nie chcę sama go odbudowywać, żeby go nie stracić. Ma on już dla mnie znaczenie historyczne. Na nim stawiałam piersze kroki w poznawaniu świata blogowego i internetowego. Zostawiło tam swój ślad wiele cudownych osób, które poznałam dzięki blogowaniu. Bardzo to sobie cenię i nie chciałabym też tego utracić.
Dlatego, póki nie uda mi się go naprawić, zostawiam go w spokoju i przenoszę się na czas nieokreślony na ten blog
i Wszystkich serdecznie tutaj zapraszam.



sobota, 24 września 2011

Reinkarnacja w pigułce

Wykłady Piotra Listkiewicza,
pisarza, tłumacza, publicysty, Polaka, który od 1982 mieszka w Australii.



2.
http://youtu.be/3D7xcY9VH24

3.
http://youtu.be/1jGl0voc9cg

4.
http://youtu.be/SlacPTZ6ky8

5.
http://youtu.be/H332ALYazqY

6.
http://youtu.be/mIT74Gl0FoY

7.
http://youtu.be/0oSaL1VTD_c

8.
http://youtu.be/5uZtgpftZ3k

9.
http://youtu.be/R7tHuZ1HqCY

10.
http://youtu.be/uv4367wW6Ak

______________
Strona Piotra Listkiewicza:
http://www.uq.net.au/zaprog/

blog:
http://studiozaprog1.blogspot.com/
___________

Piotr Listkiewicz, pisarz, tłumacz, publicysta, urodził się w 1945 roku w Radomiu, gdzie z niewielkimi przerwami spędził trzydzieści sześć lat. Od wczesnych lat młodzieńczych poszukiwał sensu życia i odpowiedzi na pytania dotyczące ludzkiej egzystencji, duszy, Boga i kosmosu oraz interesował się tak nietypowymi dla ówczesnej polskiej rzeczywistości zagadnieniami jak reinkarnacja, możliwość istnienia innych cywilizacji itp., w międzyczasie poświęcając się działalności twórczej i kulturalnej w środowisku młodzieżowym. W latach siedemdziesiątych nastąpiło spotkanie z Biblią oraz średniowiecznymi ikonami, co skierowało jego zainteresowania w stronę tematyki duchowej.

Od 1982 roku mieszka z rodziną w Australii, tu też, w 1986 roku, zaczęła się jego prawdziwa "przygoda z mistycyzmem". Dopiero na Zachodzie ze zdumieniem i zachwytem odkrył nieprzebrane bogactwo bibliotek, gdzie zaczął poznawać i studiować filozofie i religie orientalne oraz prawdziwe skarby literatury mistycznej. Elementy układanki zaczęły wreszcie pasować do siebie - wszystko stało się logiczne i jasne.

W okresie od 1987 roku do chwili obecnej Piotr Listkiewicz przetłumaczył ponad 20 książek, w tym wydaną w Polsce w 1995 roku Księgę Mirdada (drugie wydanie drukowane i elektroniczne zostało wydane w 2005 roku przez "Za próg") - klasyczne dzieło światowej literatury mistycznej oraz Ewangelię Jezusa, która ukazała się w styczniu 2006 r. w Polsce. W latach 90. współpracował z miesięcznikami Nie z tej Ziemi, Nieznany Świat i Eko-świat oraz z pismami polonijnymi: Alfa, Tygodnik Polski, Kurier Zachodni i Polonet, publikując artykuły o tematyce ezoterycznej, kulturalno-społecznej i ekologicznej. W międzyczasie powstało sporo notatek, które stały się materiałem wyjściowym do serii własnych książek będących czymś w rodzaju podsumowania wieloletnich studiów.